Translate

sobota, 26 maja 2018

UWAGA!!!
HODOWLA "DAR WILKA" JEST ZAREJESTROWANA W ZWIĄZKU KYNOLOGICZNYM W POLCE (ZKwP) - JEDYNEJ ORGANIZACJI KYNOLOGICZNEJ W POLSCE, KTÓRA JEST CZŁONKIEM MIĘDZYNARODOWEJ FEDERACJI KYNOLOGICZNEJ (FCI).
W TEJ HODOWLI NIE MA OWCZARKÓW NIEMIECKICH !!!!
********************************************************************************
MAPA WILCZAKÓW W POLSCE
********************************************************************************
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

26-05-2018

Ha, że niby nic się nie dzieje............ no tak w pisaniu rozleniwiłam się bardzo, ale kto mnie zna ten wie, że jak tylko pogoda dopisuje, to uciekam z psiurami w nieznane (a może znane tylko przez ludzi zapomniane).
Psiaki linieją na potęgę, więc fotek nie pstrykam. Po drodze dziewczyny się rozcieczkowały, a chłopaki z tej radości postanowiły zadbać o linię i jak to bywa ........... przesadnie. O ile Thao ma szybką moc regeneracji i cieczkowych wzdychaniach szybko łapie formę, o tyle Blusio  o aby formę nabył, to wielkie nasze starania (tuczę jak gęś!).... - idzie ku lepszemu na szczęście. Mam tylko nadzieję, że królowa matka czyli Chantalka nie postanowi mieć znowu cieczki....
   Co do zapytań o planowany najbliższy miot po Chantalce, to przypominam, że to weteranka i dzieci już mieć nie będzie. Co do krycia Blusiem........ on dopiero zaczął swoja wystawową przygodę - dziś raptem zaliczył drugą. Nie musi on robić prób myśliwskich, bo już je ma, a tak! Rok temu jako 12 miesięczny brzdąc zaliczył je z punktacją 100/100, był najlepszym psem rasy wyżeł weimarski, a w punktacji ogólnej na wyżły różnych ras był 3!!!! No nie myślałam, że tym trzeba się chwalić aż tak. No to dalej o Blusiu..... 21.04.2018 r. (sobota) 24 Krajowa Wystawa Psów Rasowych  miejsce: ZAKRZÓW   BLUEPRINCE z Lasów Preczowskich uzyskał ocenę doskonałą w swojej klasie (wstyd go było pokazać, bo jak szkielet wyglądał, ale trzeba było zacząć jeździć na wystawy).    Dzisiaj tj. 26-05-2018 dostałam miły prezent od sędziego Blomme Ronny  na XI Międzynarodowej Wystawie Psów Rasowych w Rzeszowie, który to ocenił mojego Blusia w klasie pośredniej dając ocenę doskonałą, CWC, a także Res. CACIB.
 Czyli Blusio rozpoczął dziś dorosłego Championa czym wykonał pracę ponad plan, ponieważ zakładałam, że jedziemy na "wystawę" potrzebną do hodowlanki.
Kolejna wystawa, gdzie  pogoda dała nam się ponownie mocno odczuć - upał niemiłosierny. Blusio ledwie chodził, ja opuchnięta - no jak nic mistrzowska para!!!!



31-01-2018

Wyszło słoneczko, to i spacer z Blutkiem mi się udał - głupie minki znów w akcji - no przekochany jest ♥♥♥






 Zulka ♥♥♥






17-01-2018







23-12-2017

Drodzy "czytacze" :) Nadszedł czas podczas którego warto się na chwileczkę zatrzymać, nie gonić za każdą chwilą codzienności! Odpoczynek, kolorowe gwiazdeczki na pięknej choince, spokój, dobre winko......... aaa a jeszcze trafione prezenty - taki czas lubie ;) jeszcze żeby śnieg spadł, to nie trzeba by zapinkalać z mopem, jeszcze żeby sucz jedna nie liniała - nie musiałabym ciągle zbierać futra................ Święta czy codzienność............ ot, życie haha.
Wam jednak życzę, abyście nie musieli robić tego co w/w, a także stołów pysznie zastawionych, prezentów wymarzonych, atmosfery rodzinnej, która nie będzie tylko koniecznością przy stole...

choinka ubrana by Milenka



07-12-2017














Troszkę fotek Princess Chantal Jyska Dar wilka - córki Crying Princess Chantal Srdcerváč & Ghost Rider Grey Střípek snů, która mieszka we Francji w zaprzyjaźnionej hodowli De L'Ame des Loups 
Nic dodać nic ująć.... matka się jej nie wyprze haha ♥ Jyska została mamusią i urodziła 9 szczeniąt ♥



"Faza" na piłkę też po mamusi :)


 Normalnie jakbym widziała zwariowaną Chantalkę :)






07-10-2017Szaro, buro i ponuro czyli ciąg dalszy brzydkiej pogody, ale dziś choć na chwilkę wyszło kilka promyków słońca...

Moja piękna Chantalka ♥




i Blusiu, którego ogon ciągle "cierpi" od nadmiaru uczuć *patrz końcówka



09-09-2017

Dziś wybraliśmy się na wycieczkę po okolicznych wioskach, a także "zaczepiliśmy' o Pogorię IV
Blusio popływał i poszalał w polu



 Cokolwiek tu robił, na dno nie poszedł haha



 Piękna Milenka też nas zaszczyciła swoją osobą ♥

 Coś mu język się poplątał :)

A tu już domowo dziewczyny:
Cha





i Zulka


A na koniec Tofik, co to dziś modelem być nie chciał :)
nawet bańkę ze śliny zrobił...



08-09-2017

Byłam, zobaczyłam, ale nie zwyciężyłam haha - nie zawsze się wygrywa ;)
Tak, tak po tylu latach bezskutecznych prób wybrania się do Późnej, wreszcie się udało i byłam tam.
W dodatku na pierwszej wilczakowej wystawie. Zobaczcie galerię zdjęć: WYSTAWA PÓŹNA 2017
 Pewne jest, że gdyby wszystkie będące na spotkaniu wilczaki były zgłoszone na wystawę, to stawka by wzrosła x2. Zuzia z Późnej przywiozła coś sobie...., ano cieczkę. Czekam, aż się rozkręci i jedziemy do jej męża :)

Zulka ♥



15-08-2017

 No taka mnie przykra niespodzianka dziś spotkała.......... - woda ze stawiku "zniknęła" - ponoć, to już kilka tygodni jak jej nie ma. Szkoda....

14-08-2017

No to jeszcze o psim hotelu chciałam....

Wiele osób stara się zorganizować swoje życie "pod psy" także wakacyjne. No dobra ale co zrobić, gdy masz pilny wyjazd na który nie możesz zabrać psa..... polecam Hotel Leluchowo
właśnie w nim 3 tygodnie mieszkał Blusiu. Właścicielka Anna Wygocka, to kobitka o wielkim psiolubnym sercu ♥ (widziałam jak mój pies na nią patrzył :)
Tu pies nie będzie siedział tylko w boksie (z którego nie ma szans ucieczki), tu pies ma ogromny teren wybiegowy, a także towarzystwo do zabawy. Hah i taki bonus: świeże powietrze!
Ania prowadzi hotel na terenie swojej hodowli wyżłów weimarskich After Ishtar


12-08-2017

DZIEŃ SZALONEJ POGODY, DZIEŃ WIELKICH WYZWAŃ, DZIEŃ POWROTU BLUTKA ♥

No to tak... mogą być błędy - ale co tam.... może być tekstowo nie tak jakbyście chcieli... - ale jest po  mojemu, a mną targają od rana emocje i to jakie.........

WCZORAJ: 
Jutro odbiór Blutka na terenie "prób pracy" - hmmm.... jechać na miejsce autem, dojdziemy tam na piechtę + transport publiczny............ kurka, ale tam jest od cholery pól, nie wiadomo gdzie będą próby pracy........., a jak pójdziemy z wiatrem i Blutek nas wyczuje, a jak wyczuje auto czyli skumulowany "blaszak" zapachów, pojadę sama......., nie tak się nie da... ooo ktoś szuka współpasażera - nowy plan zdaje się być ok. - dobra dogadani. Zatem jutro ruszam obcym autem....

DZIŚ:
wstaję rano - coś się błyska - "burza kurka - przejdzie bokiem " pomyślałam. Oki, szykowanko - zrobiło się jasno - wypuszczam psy na dwór i podnoszę roletę ........... co jest... mieni mi się w oczach na żółto-pomarańczowo - otwieram drzwi i patrzę (może za wcześnie wstałam, może oczy mi się psują...), dziwna cisza za drzwiami i ten niesamowity kolor odbijający się od przyschniętej trawy - nigdy w życiu nie widziałam czegoś takiego.... "jesteśmy w oku burzy" pomyślałam sobie i miałam rację. Ledwie dotarłam na miejsce spotkania tj. odjazdu, a zrobiło się mega ciemno i waliło piorunami z dwóch stron - panika..... oddychaj....szaro nic nie widać........... - jak ja bardzo boję się burzy!!!! Przetrwałam........transport przyjechał........ jeeee "szare" takie piękne, jej oczy takie dobre, uszka "mięciutkie" a na szyi co???????????? - haha różowe korale :) piękna księżniczka! (IGA Silver Friend) - właściciel a jakże psiolubny ha - pozdro Damian ;) Dotarliśmy na miejsce - pola, stawy, pola, stawy - yhy, a ja tu chciałam dotrzeć na piechotę - oj, głupia Ty!!!! - gdzie byś poszła po wyjściu z autobusu???? - lewo, prawo, prawo, lewo - wszędzie pola!!!!  Zostałam w aucie...... - podszedł "posłannik" od przewodniczki mojego psa i nakazał pozostanie w aucie - nooo rzecz oczywista, nie chcę młodemu przeszkadzać zapachowo ;) - "uwięziona" w aucie przetrwałam deszczobicie i buuurzę - a TAK walnięta baba prowokowała los i siedziała podczas burzy w aucie, a wszystko po to by Bluś mnie nie wywąchał. Los, opatrzność - zwał jak zwał - przetrwałam. Widziałam w oddali ludzi co przygotowują się na "strzał z psiakami - oooo jest i Ania z Blusiem!!!! - migawka z bardzo daleka - Blusiu............... i znów tylko siedzę, i siedzę....... Po "strzale" podzielono ich na grupy i wyruszyli na pola dalej się egzaminować....... my z księżniczką zostaliśmy na miejscu, gdzie młoda dama zaliczyła pięknie "wodę" :). Oki, jedziemy na pola. Wow, ale mam piękny widok z auta :) "zrób co ma zrobić wyżlica" powiedziałam do księżniczki i mocno trzymałam za nich kciuki! Wrócili........ pańcio cały mokry, młoda bez emocji..... - no jak poszło ??? - pańcio-kierowca emocje dozował bardzo wolno....... wrrr (ja i ta moja niecierpliwość :)) Uffffffff, ślicznotka zaliczyła - "super" bardzo mnie, to ucieszyło! - i tak obie pomyślałam .... "choć jedna" (mając tu na uwadze ją i mojego Blutka, gdzie zakładałam, że Blusio nie przejdzie). No to jedziemy na miejsce początkowe - fajnie jest patrzeć na szczęśliwego człowieka :) - w myślach sobie tłumaczę, że Blusiu raptem 12-miesięcy, najmłodszy w stawce, pewnie będę musiała się z nim najeździć na te próby.... Na miejscu Ani i Blutka brak - ich grupa jeszcze nie wróciła - "no to z d.........." - sobie pomyślałam, że pewnie Blutek coś nawywijał itd., itp.... MASAKRA!!!! Nie ma ich, i nie ma........ - o są, ale zaliczeń wody nie widzę z auta....... widzę, że potem Damian rozmawia z Anią - "kurka, już mogę wyjść z tego auta do Blusia????" (czy on mnie pozna, czy jeszcze kocha - 3 tygodnie mnie nie widział....). Patrzę na Blusia, a on głowa wysoko i niucha (masz mnie w nosie haha - pomyślałam *czytaj zwietrzył mnie ♥) - przybiegł  Damian i mówi, że już mogę wysiąść, jeeeee, leci Blusiu na słowo "Bibu" - lekko przystanął i mnie "czyta" - niuch i poznał - "ustaw się" powiedziałam i dostałam dupkę do kilania ♥ a potem już zjadał mi ucho.... haha "miłość" ♥ Przyszła Ania z miną, która mówi "nie poszło" - no oki, myślę młody jest i Blusiowaty (czyli zj... no Blusiowaty oznacza stan umysłu haha) i mówi do mnie: "100/100", ja (jakby w szoku itd...) "czyli ?", Ania "100 punktów na 100". "łoszszsz" - cooo??? - jak ona to zrobiła............. kurka, że co Blusu??????? - niemożliwe.... - poważnie, mój Blusiu......... WOW, poważnie........- o kurczę, jak ona to zrobiła........- Blusiu..., to on umie, to wszystko??? Ten Blusiu, mój Blusiu............. SYNUŚ!!!! - te myśli naszły mnie tak szybko, szalone - jedna za drugą......... Bibu moje kochane, uszy mięciutkie - SPANIELKU - powiedziałam... (on zawsze wtedy układa uszy na spanielka) - już chciałam nas przenieść do domu, żeby był w nim swoją szarością... - jejku jaki chudy (ble!)!!! - mama utuczy ;) no cóż młody je, pracuje, rośnie - szybkie spalanie.  No dobra.... dla mnie 100/100 punktów oznacza : ZALICZONE, jejku a tu się okazuje, że on dostał dyplom I-go stopnia z lokatą 3/23 i jeszcze tytuł najlepszego psa w rasie WOW.......... Poważnie........ Blusiu........ mój mały szkieletorek.............. wow!
W DOMU:
Tofik - na Blusia macha ogonem i jakby złagodniało jejmości "oblicze" (no kiedyś mu wkręciłam, że Blusiu, to jego synuś haha).
Cha - Bibu-szczeniaczek-malutki  !!!! - czyli wielka radość, wielkiej suki ♥
Zulka - w jej języku (biorąc pod uwagę jak jej oczy szczarniały ze złości): "ty gnoju, ty...., wrrr, tyyy, tyyyy, śmierdzisz obcymi sukami, myślisz ze sobie tak wrócisz do domu......., Ty taki-owaki............. Blusiu mój kochany daj buziaczka, a widzisz jak się cieszę, Blusiu mój malutki - zobacz jak uszka składam, jak paszczękę rozdziawiam, jak ogonek wyginam........ - "Zulka, jesteś walnięta" pomyślałam........... Sielanka sielanka.............

NO DOTARŁO! - tak więc Blusiu mój zdobył dyplom I st. z lokatą 3/23 oraz 100 pkt./100 :) 

fotki moje oraz Joanny Malczyk (dziękuję :)








       ja & "księżniczka" ;) (IGA Silver Friend)

     no bardziej dumnie nie potrafi ten Blutek wyglądać haha - fafel podwinięty jak zawsze ♥ (to taki chyba jego znak rozpoznawczy)








       i co to ten Bibuś sobie wyłowił haha

Od lewej: przewodniczka Blusia czyli Anna Wygocka, Blusiu i ja z nagrodą specjalną ufundowaną przez Joannę Malczyk ;)


31-07-2017

Uffff jak gorąco, bleee !!! Polak zawsze narzeka ...- no niby tak, słychać na każdym kroku - ja sama mało. Lubię ciepło,ale dla mnie ciepło jest, gdy mamy temp. 21-23 stopnie i tyle starczy.
Psiska przeszły na tryb nocny, choć i nocą jest ciepło... Dziś troszkę było szaleństwa z wodą czyli lanie z węża - samo lanie nie za fajne dla nich, ale jak przyjemnie było im biegać z namoczonym futrem :)

Zulka

 
 Chantalka






27-07-2017

"Jaki stary, taki głupi" - to o Tofiku. Wczoraj dobrał się do wiadra z karmą - zupełnie nie wiem jak... bałam się czy mu coś nie będzie, bo jak się wytoczył z pokoju, to ledwie szedł - taki był wypchany. Na szczęście - rozeszło się...
A tu świeże fotki. Bardzo w tajach lubię ten kolor, bo gdy słońce zaczyna "świecić w futrze", to cały pies "mieni się".













25-07-2017
Dziwnie w domu się zrobiło............. W ostatnią sobotę zawieźliśmy Blusia kawałek za Wrocław na szkolenie w kierunku prób pracy. Małego nie będzie kilka tygodni. Tak wypadło, że trzeba było zdecydować się na jazdę pociągiem - dumna jestem z niego. Zaliczył schody ruchome bez problemu, pociąg dla niego nic strasznego. Jedyną przeszkodą okazało się wsiadanie i wysiadanie z pociągu, ale to pańciu wziął klocka na ręce i się udało. Tęsknię bardzo za moją "sową, Blutem-glutem, Bibu-Bibu itd....", ale wiem, że trafił do fajnego miejsca i rozsądnej trenerki. Trzeba przetrwać tą rozłąkę...

08-07-2017
ostatnie tygodnie były ciężkie u nas - rodzina, która praktycznie nigdy się nie rozdziela na dłużej, została rozdzielona!!! A tak Sławek i Milenka polecieli sobie do Grecji, a ja tu z "4" zostać musiałam było ciężko, bo ja sama + praca + one....., ale jednak, to się równa wielka cierpliwość moich psów.  Teraz rodzina znów w komplecie i wszystkie burki, i wszystkie ludki zadowolone ♥
Za "chwilę" Blutek jedzie na swoje wakacje (prawie 3 tygodnie bez niego) , na których nudzić się nie będzie, bo to dla niego czas wyzwania - czyli ostre trenowanie przed zaliczeniem prób pracy (nie wiem jak ja to wytrzymam........... synuś ♥) , potem Blutek wraca, a znikam ja na kilka dni, potem wracam i może znikam do Późnej z Zulką na kilka dni.............. no to czas zweryfikuje..., a jak wszystko się uda, to znowu Bluś zniknie pogłębiać swoją wiedzę użytkową ;) Ot, plany - kto ich nie ma.... zawsze jestem zadowolona jak choć troszkę uda się zrealizować.
A co u mnie samej? No jak zwykle życie bez przygód nie byłoby moje..... i tak dziś idąc z Milenką na przystanek na drodze szybkiego ruchu zobaczyłyśmy coś małego co płacze.... jej, to mała sroczka..............  no to do dzieła i tu trochę poczułam się jak gwiazdka fb filmiku o ratowaniu zwierzaka... (eh próżność!), a tak poważnie , to cieszę się, że kierowcy omijali nas szerokim łukiem bez trąbienia ♥ Małą sroczkę sru na trawniczek (niestety pod tym drzewem raptem  50cm), a Milenka pobiegła do domu po jakiś pojemnik. Posprawdzałam skrzydełka oraz czy nie ma ran - zdrowa, przerażona istotka - chętnie bym sama odchowała, a potem wolność zwróciła, ale jak ptasia by chciała do nas do domu wracać, albo choć na ogrodzie zamieszkać, to psy by ją upolowały - dałam jej dłońmi trochę ciepła, "popapugowałam" smyrałam po dzióbku- bardzo jej się podobało, a jak smyrałam pod dzióbkiem, to tak żywo na mnie spojrzała i poddała się kilaniu jak psisko co to łeb unosi żeby pieszczoty doznać najwięcej........ serce mi się łamało........- NIEEE lecimy do weta! Nie było moich lekarzy, tylko nowy wet, ale człowiek o wielkim sercu (mimo, że młody) sam właśnie odchowuje uratowanego zajączka - bratnia dusza pomyślałam.... Sroczkę wet obejrzał - moja ocena potwierdziła się. Sroczka cała - dostała lek na "wszołki" - zaczęło się dzwonienie po "instytucjach zwierzęcych" żeby ktoś się zajął ptaszyną, bo zdrowa i nie do uśpienia......... włączyłam się i ja do telefonicznej rozmowy..........."dejcie, spokój, dejcie spokój" kurka jego mać (że gorzej się nie wypowiem) żeby w tak wielkim mieście nie było żadnego "ptasiego azylu"..........SKANDAL!!! (gdybym miała czas, to sama bym założyła jakąś fundację i mini azyl - przecież po drugiej stronie ulic mamy łąki i dzikie tereny, gdzie ptaki mogłyby pójść na wolność - tylko czy ja mogłabym ścierpieć ewentualne śmierci podopiecznych.........  ) Uczę córkę empatii dla zwierząt - tego jak powinna reagować w tego typu przypadkach - precz zobojętnienie! Głos przez telefon: "... ja mam swoje życie prywatne, to wielkie miasto srok  i innych ptaków jest tu bardzo dużo!" (swym despotyzmem chciał mi pokazać, że w d......... ma życie zdrowej ptaszyny, którą ja wyciągnęłam niemal spod kół - no szlag człowieka trafia) - na co ja zimnym i ostrym tonem: "ludzi też!" - i to było, trafione, bo GŁOS powiedział, żeby dostarczyć sroczkę do straży miejskiej, a ktoś od niego się po nią zjawi......... Tak wiem, małych podlotków nie powinno się ruszać- ewentualnie przenieść w okolice "podgniazdowe" (rodzice się zaopiekują), ale ta ptaszyna zdjęta z ulicy, gdybym dała ją na trawę pod drzewem, mogłaby ponownie spaść na ulice - eh, gra emocji i pomysłów. Weterynarz postanowił, że po pracy on ją zawiezie na straż. Cieszę się, że poznałam kolejnego dobrego człowieka i mam nadzieję, że faktycznie uratowałyśmy tą małą sroczę! 
A tu Tofik i ta jego mina "miłości" do pańci (no do mnie, a niby do kogo !!!! :)
No i "wyczesana" królowa czyli Chaszka (czytaj Szaszka)




9-06-2017

A tymczasem gdzieś u wybrzeży Francji... Parys Jago Dar wilka :)




04-06-2017

Czas leci ja ciągle w biegu, więc na szybko.....
Na zaproszenie Śląskiego Centrum Kynologicznego PRESTOR wzięłam udział wraz z Blusiem w wydarzeniu ZooWeekend odbywającym się w Katowicach (dwa dni). Pierwszy dzień był ciężki dla mnie, ponieważ nie spałam całą noc, rano tylko kawa, pies na głodniaka - spracer i fruuu do Katowic. Także oboje wyglądaliśmy jak zjawy haha :)
W drugi dzień z Bluśkiem postanowiłam pojechać tramwajem - jego pierwszy raz - bardzo grzeczny chłopak - a tak wyglądał w kagańcu nie na jego miarę:
Pochodziłam z nim po Katowicach, a potem grzeczny piesio ładnie prezentował się w ringu - choć jak to on głupie miny być musiały....
A tu on sam mały VIP :)

 kiedyś brałam udział z Chantalką w wydarzeniu na rzecz "adopciaków" - i wiecie co ? - tak jak kilka lat temu tak i teraz ja przez mikrofon gadać nie umiem haha - gwiazdy ze mnie nie będzie ;)



A tu dzisiejszy Blusio (10 miesięcy) - jak widać nabiera ciałka i wygląda coraz fajniej, a nie jak zabiedzone zwierzątko ;)





20-05-2017

Psy się sypią na potęgę czyli linienie i linienie....
Znów trochę fotek wstawiam :). Dziś Blusio prawie wydoroślał... no prawie, bo jak mu się nie chce, to łapy panicz nie podniesie... Na pierwszym spacerze zawładnęły jego nosem zapachy.... niestety kwiatowe....., a na drugim pięknie poszedł za bażantem - dumna jestem z niego, bo wreszcie nie dał się przestraszyć, tylko sam poszedł za nosem stójka co prawda do bani, bo przystanął na sekundki i ruszył w pogoń. Później dostarczyliśmy wrażeń Blutkowi w postaci wizyty na festynie. Jeee ten to ma "moją krew" - mocna muza go przyciąga, chętnie by pobiegł do ludzi na scenie i zrobił hałas hahaha.

















2-05-2017
Spacerkowo... ciąg dalszy :)
Kto podczas jednego spaceru może zakrwawić sobie ryjek i podtopić się w strumyku, gdzie woda sięga raptem kostek??? No wiadomo tylko Blubluś.... Bawił się z Zuzią, potem gnał za Milenką (ta znów jechała przed nami na rowerze) no i przygryzł sobie język niedojda (pewnie chciał zamknąć paszczę, a zapomniał, że jęzor ma na wierzchu haha) - wraca do mnie mordka cała w krwi - ja panika szukam skąd to krwawienie itd., a w tym czasie ten chlust jęzorem o Zulę - dostała w mordkę, potem ciach jej przy ogonie, wreszcie pokapował, że coś dziwnie mu smakuje, schował język i zapanował nad sytuacją. No cóż, Zuzia ubabrana, Blutek też, więc idziemy nad strumyk. Zu do wody bardzo chętnie wchodzi, to młody za nią, tylko hmmm.... zbytnio się rozpędził i zahamował przed nią głową w wodzie...... przynajmniej obmył się z krwi....... Potruchtaliśmy sobie znów a jakże, choć Zulka dziś coś nie w sosie.... pewnie ma dosyć tego malucha co to ją albo zaślini, albo zakrwawi....



 1-05-2017

Majówkowo!!!! Miało być inaczej, miałam mieć weekend majówkowy bardzo zajęty, ale wyszło jak wyszło i mam dużo dni wolnych. Codziennie zatem chodzę na bardzo długie spacery - takie po których psie języki ze zmęczenia wiszą do ziemi, gdzie łapy ledwie chcą nieść, a oczy błyszczą ze szczęścia. Dziś też odkryłam, że wreszcie mam parkę do truchtania - nie, ja nie lubię biegać, ale z psami jakoś fajniej - Bluś i Zulka w tej roli idealni, choć młody ciągle na mnie patrzył z pytaniem w oczach: "to ja jednak mogę biec z przodu" ?.  Blutek dziś też pierwszy raz odbiegał baaardzo daleko, bo Milenka jechała na rowerze, a on dostał zadanie jej pilnowania, ale na gwizdek szybka reakcja i bieg do mnie :). A tu już ogrodowo:





















16-04-2017

Zdrowych i radosnych Świąt życzę ;) !

A ja dziś po śniadanku z Blutkiem na łąkę - super, żadnych samochodów - cisza jak na wsi :)
Dziś gwiazdą jest Zulka i Tofik, który linieje i linieje, i linieje.... choć po wczorajszej kąpieli jego skóra lepiej wygląda...









01-04-2017
Piękny słoneczny dzień..... laba......... psiaki niezadowolone z tak mocnego słońca - szukały cienia, praktycznie nadaremnie, bo jeszcze krzaki są łyse :)
Zuzia (Guziel II z Peronówki) w tym czasie linienia jeszcze kryzkę (kołnierz) sobie zostawiła - dama jedna :) Chaszka (czytaj: Szaszka) stara wariatka - daj jej piłkę, a odpłynie w zabawowym szale. A Blutek............., no cóż debilek jak zawsze........ Zobaczcie sami :)


















20-03-2017
Wieści ze świata dotyczące Parysa Jago Dar wilka:

Résultats Mars 2017 Parys Jago Dar Wilka
5 mars Amiens
1er Excellent CACS Meilleurs de Race   Juge M.Vanhoenacker.
19 Mars spécial de Race Montluçon
1er Excellent Cacs, Cacib   Juge M.Stefanescu.


BRAWO ♥

 19-03-2017

Dziś kolejna wystawa Blublusia i znów ocena wybitnie obiecująca :) Mamy wpis m.in. o samczej głowie, bardzo dobrym temperamencie i ruchu :). Sędzia bardzo dotykalski (mało który wilczak by go wytrzymał hihi), ale Blutek dał radę. Na tej wystawie Bluś rozkręcił się "ludziowo" i tylko oglądał się z minką: "kto następny na głaskanko". Dumnam z malucha ♥





 












28-02-2017

W zeszłą niedzielę wybraliśmy się do Blutkowej mamusi coby mały napatrzył się jak należy pływać, biegać w polu, no i potrenować prawidłowe ustawianie (choć to na nierównym terenie trochę trudne było). Młody wodę zaliczył, biegał daleko w pole, ustawiał się .... no tego... jakoś mu to wyszło ;)
Autor fotek: Aneta Kubica z Lasów Preczowskich










25-02-2017 Dziś na fotkach chłopaki :) Jeden gruby, ale słabo umięśniony jak to w sezonie zimowo/wiosennym czyli Tofik, a drugi coś ma z głową, bo błaznuje do fotek czyli jak zwykle psie psychole u mnie :)







02-02-2017
Troszkę Chantalki ♥









29-01-2017

VI Zimowa Wystawa Psów ExpoSilesia-DogShow 29-01-2017

Dziś na wystawie w Sosnowcu BLUEPRINCE z Lasów Preczowskich czyli nasz Blubluś zadebiutował w klasie młodszych szczeniąt zdobywając ocenę wybitnie obiecującą.
Dumna jestem z niego: pięknie pokazał ząbki i resztę.... był bardzo przyjazny dla sędziny. Dostał przepiękny opis budowy, ale także i charakteru :) 


06-01-2017 Witajcie w 2017 :)

Większość psów przechodzi mega stres podczas eksplozji fajerwerków.... no cóż wierzę, a będąc na miejscu właścicieli używałabym feromonów w kropelkach i obroży lub poszła do weterynarza po łagodny środek uspakajający. A jak nasze psy? Jak zwykle haha.  Mieszkamy pomiędzy Katowicami, Będzinem, Dąbrową Górniczą na skraju wielkiego osiedla - tu wystrzały fajerwerkowe słychać na tydzień przed wielką eksplozją - psy przywykły. Co roku wychodzimy przed dom na oglądanie "gwiazdek z nieba" z psami. Bałam się trochę o najmłodszego z naszej bandy, bo Blutek 5mcy tylko i jeszcze do czynienia nie miał z takimi wybuchami.... no i wyszło jak zwykle, gdy najbardziej się czegoś boję... poszłam z nim na ogród, a ten patyk i zabawa - pełen luzik, uf :)
Mamy też początkiem tego roku siarczystą zimę - oooo dziś właśnie temperatura w dzień poniżej
10 stopni. A co na to psiaki ? A no tak:

Tofik mimo, że sierść typu welur, to na mrozie pobiegać musi :)

 Chantalka (siedmiolatka) wariowała jak zwykle, ale choć dwie fotki mam dla Was ;) - jak, to wilczak : śnieg na nosku być musi ♥



 A Zuzia i Blubluś ??? łooo istne szaleństwo - daję fotki, ale mam też filmik, tylko coś zepsułam i chwilowo nie wiem jak go wgrać.....










aaa i jeszcze PARYS JAGO Dar wilka - czyli synek Chantalki (Francja)






ZAPRASZAM TAKŻE DO ARCHIWUM ;)